Ty też dasz radę!

Dasz radę mama w domu
Drogi czytelniku.
Ile razy zdarzyło Ci się leżąc wieczorem planować w głowie kolejny dzień, albo ile razy wstając rano myślałeś jakich rzeczy dzisiaj dokonasz, a wieczorem okazywało się, że może jedną dziesiątą z tego udało się odhaczyć w kajecie.
Ja mam sposób na to, żeby zwiększyć Twoją skuteczność do prawie 100%. Jak? Odpowiedź znajdziesz w tym bardzo króciutkim wpisie…

Mnie udało się dzisiaj zrobić wszystko co zaplanowałam… Pranie, zakupy, obiad, zabawy z Zu, sprzątanie i nawet nadprogramowo zrobiłam girlandę na ścianę nad łóżko Zu. Najlepsze jest to, że sama w spokoju zjadłam śniadanie i obiad, a do tego wypiłam ciepłą herbetę 😉 Kiedy mąż przyszedł zastał nas obie, bawiące się razem i w dobrych humorach i za chwile na stole pojawił się ciepły obiad. Pewnie nie dokonałabym tego wszystkiego (choć może „dokonałabym” to za wielkie słowo), gdyby nie to, że na samym początku musiałam zrobić jedną, najtrudniejszą  rzecz – wyłączyłam internet 😉  To wszystko. Wiem, że to jest na prawdę ciężkie do zrobienia, ale jak już uporamy się z tą jedną rzeczą, reszta pójdzie jak z płatka. Życie bez fejsa, insta, setek grup czy allegro również istnieje. Na początku będzie ciężko, ale trening czyni mistrza. Uwierz mi.

Więc drogi czytelniku. Planując dzisiaj czy jutro swoją listę zadań, na pierwszym miejscu chyba już wiesz co masz postawić… 😉  A kiedy twoja checklista zapełni się odfajkowanymi punktami, to tak jak ja, ze spokojem popijając ciepłą herbatę, w pozycji podobnej jak na foto będziesz mógł obadać czy internety przetrwały bez ciebie 😉

Powodzenia. Ty też dasz radę.

Zdjęcie pochodzi z portalu Pixabay.com

1,677 total views, 3 views today

  • U mnie złota metoda to 45 – 10 lub 1,5 – 10 w zależności, co robię, czyli 45 min nauka 10 min przyjemności (w tym blog) lub 1,5 h sprzątanie 10 min przyjemności. Wyrabiam ze wszystkim 😉

    • To ja jak miałabym wejść na 10 minut, to na pewno od razu przerobiłoby się to w godzinę.
      Kiedyś nawet powiedziałam moim studentom, że ja sobie nie wyobrażam studiowania w tych czasach. Dobrze, że fejs zrobił sie bardziej popularny jak byłam już na piątym roku.

  • Pewnie, że internet nas pochłania, ale.. przecież tu też pracujemy, płacimy rachunki, robimy zakupy itd. A, że czasem po drodze przepadamy.. 😉

    • Ja już trzeci dzień płacę za komórkę. Za każdym razem jak siadam do laptopa to po drodze milion rzeczy 😉

  • Czasemtakjest Czasemtakjest

    No tak,internet to pożeracz czasu,i przez niego ciągle mam zaległości. Patrząc jednak z drugiej strony,to nie można żyć tylko sprzątaniem,praniemi gotowaniem,trzeba też zrobić coś dla siebie,nawet jeżeli potem trzeba nadrabiać:)

    • Ja właśnie ostatnio jednak zdałam sobie sprawę z tego, że w internecie po prostu tracę mnóstwo czasu. Taki rzeczywisty czas „dla siebie” to może mała kropla z tego co w nim wysiedzę i wcale tego nie czuję, a potem właśnie muszę i tak zrobić to co mnie nie minie, dlatego zaczęłam z tym walczyć i np. dziś wolałam spędzić 3 godziny na zewnątrz i jakoś od razu mam mniejsze wyrzuty sumienia, że obiad czy sprzątanie czeka, niż jeśli wysiedziałabym ten czas bezproduktywnie w internetach.
      Co innego jeśli rzeczywiście robię coś pożytecznego, np. zajmuje się blogiem 😉

  • Agnieszka

    Oj trzeba wprowadzić! Dzięki za tę złotą myśl!

  • Niestety ale pierwszą rzeczą którą robię po obudzeniu jest włączenie internetu :) więc ciężko będzie ale spróbuję „Dać radę!” :)

  • Robię tak samo, Internet uwzględniam do działań blogowych, bo niestety kiedyś się pogubiłam, za dużo chciałam na raz, wiec musiałam sobie ramy wyznaczyć. Przynajmniej teraz spędzam produktywnie czas przed kompem. Na szczęście idzie weekend u rodziców i zero Internetu :) moje oczy z góry dziękują i głowa też, bo za dużo myśli się kłębi :)

    • A moja głowa to czasem już prawie puszczała parę uszami od tego siedzenia.

  • Najpierw obowiązki, potem przyjemności, np. Internet. U mnie względnie działa 😉

  • Marzena

    To prawda, że wszystko lepiej wychodzi, dopóki nie włączę laptopa. Bo jak już się uruchomi, to zawsze znajdzie się ktoś, do kogo trzeba napisać na Facebooku itd. Poza tym nie da się ukryć, że na wirtualnym życiu świat się nie kończy :)

    • Wiesz co… Ja dziś miałam cały dzień zrobić zakupy w tesco on line i jak podchodziłam do laptopa to przepadałam i dzięki Tobie sobie właśnie przypomniałam i zrobiłam w ostatniej chwili. Dziękuję!!!

  • Samo wyłączenie internetu na dłuższą metę się nie sprawdza. Zwłaszcza, gdy trzeba zrobić przelewy, zewidencjonować wydatki, zamówić zakupy spożywcze (unikam w ten sposób kolejek w sklepach) czy zwyczajnie ogarnąć bloga i skrzynkę mailową. Najważniejsze to umieć panować nad sobą, aby nie wpaść w wir czytania newsów czy przeglądania serwisów plotkarskich.

    • Ja mam taki problem, że co usiądę przed lapkiem to klikam ikonkę” facebook, nawet jak zasiadam po to, żeby zapłacić rachunek. No i właśnie teraz to zrobię, bo wisi już kilka dni.
      Zakupy on-line spożywcze też często robię, przynajmniej nie trzeba dźwigać.

      • O właśnie, ja też mam taki sam problem z Facebookiem, normalnie jakiś odruch mi się wyrobił- straszne to 😉 Staram się z tym walczyć, ale na razie marnie mi idzie 😉