O noszeniu i nosidłach słów kilka

Za dwa tygodnie będzie rok jak noszę Zuzię. Noszę w nosidle oczywiście. Naszą pierwszą  Tulę kupiłam w październiku w zeszłym roku. Po długich zastanowieniach pomyślałam – teraz, albo nigdy i była to jedna z najlepszych decyzji jaką podjęłam będąc mamą.

Nosidło ergonomiczne Tula Love Athena

Jak rozpoczęła się nasza przygoda z Tulą i noszeniem.

Przychodzi taki okres w życiu dzieci prędzej, czy później, że pragną one noszenia, czy jak niektórzy mówią potocznie na rączki. Przeciwnicy i tzw. stara szkoła mówi, nie noś, bo przyzwyczaisz. Serio? A mnie się właśnie wydaje, że dziecko już dawno jest do tego przyzwyczajone. Przecież nosiliśmy i kołysaliśmy je przez 9 miesięcy pod naszym serduchem.
Są dzieci, które jednak większej wagi  do tego nie przywiązują, ale są też takie, które mają okresy, że chciałyby na rączki cały czas. Zuza raczej do nich nie należała, przynajmniej nie dawała mi tego jakoś dobitnie odczuć, jednak tak samo ja jak i ona zakochałyśmy się w noszeniu już od pierwszego tulania. Ale od początku. Nie kupiłam Tuli po to, żeby całymi dniami nosić w domu Zuzę, tylko tak na prawdę po to, żeby za każdym razem, kiedy musiałam wyskoczyć np. do sklepu, nie wydzierać z piwnicy wózka. Kolejne plusy objawiły się z czasem.

Nosidło ergonomiczne Tula Girasol Bay

Kiedy kupiłam Tulę Zuza miała około 8 miesięcy. Z jej usypianiem bywało wtedy różnie, jednak po kilku- kilkunastu minutach w Tuli Zuza zasypiała jak aniołek, bo czy mogłoby być jej lepiej niż u mamy, czując ciepło i słysząc bicie serca. Teraz noszenie w domu ograniczamy raczej do minimum, bo Zuza już jednak trochę waży, ale Tula wciąż okazuje się zbawienna np. kiedy Zuza ma zły dzień i o spokojnym zasypianiu nie ma mowy.  „Wrzucam” ją wtedy na plecy i biorę się za odkurzanie. Najczęściej nie zdążę jeszcze odkurzyć salonu, a ona już śpi. Mogłabym wymienić wiele domowych czynności, w których nosidło okazało się niezbędne. Niedawno nawet wzięłam się za lepienie pierogów z Zuzą na plecach. Zasnęła podczas wyrabiania ciasta 😉 Podobnie z zaletami posiadania nosidła w terenie – jest ich tyle, że nie sposób wszystkie opisać. Zawsze warto mieć je przy sobie. Szczególnie na wakacjach się o tym przekonaliśmy.

Nosidło ergonomiczne Tula Prepster

Tak na prawdę nie po to postanowiłam napisać ten post żeby wymieniać zalety posiadania nosidła, bo zapewne wiele osób się domyśla, jak taki gadżet ułatwia życie. Piszę to po to, żeby niektórym otworzyć oczy.

Odkąd zaczęłam używać Tuli przeczytałam wiele artykułów na temat prawidłowego noszenia dzieci. Nie będę ich tu teraz przytaczać, bo każdy kto to czyta, ma dostęp do wujka google i sam może poszukać co nieco na ten temat, jeżeli go interesuje. Swego czasu jednak starałam się dzielić tymi artykułami z innymi na moim prywatnym profilu, jak również zdjęciami z naszego tulania, bardzo często dodając do tego komentarz od siebie. Może akurat wywarłam tym na kogoś pozytywny wpływ, ale niektórzy jednak postanowili postawić na swoim i przy wyborze nosidła nie stosowali się w ogóle do moich wskazówek. Przykro mi się patrzy na dzieci w wisiadle i to przodem do świata, ale jedyne co mogę zrobić to o tym napisać i dawać dobry przykład.

Krótko o tym jak wybrać nosidło.

Dobre, czyli bezpieczne i zdrowe dla naszego dziecka nosidło powinno się charakteryzować miękkim, szerokim panelem i umożliwieniem zrobienia tzw.dupowpadki, która pomaga przyjąć przez dziecko pozycję żabki, gdzie kolanka są wyżej niż miednica. Możliwy kierunek noszenia powinien być tylko i wyłącznie przodem do noszącego.

Od razu ktoś może powiedzieć, że przecież w sztywnym nosidle dziecko ma bezpieczną pozycję i dzięki pozycji „przodem do świata” może się z łatwością rozglądać. Nic bardziej mylnego. Kierunek przodem do świata naraża dzieci na zbyt wielką ilość bodźców przez co mogą być one płaczliwe i mieć kłopoty z zasypianiem, nie mówiąc już o narażeniu kręgosłupa dziecka na dodatkowe obciążenia i wstrząsy (podobnie byłoby w foteliku samochodowym przodem do kierunku jazdy). Sztywny panel zmusza kręgosłup malutkiego dziecka do prostowania, na co nie jest gotowy. Ponadto jeśli panel jest zbyt wąski, lub go prawie nie ma, bardzo negatywnie wpływa to na bioderka i sprzyja wręcz dysplazji stawów biodrowych, co widać na poniższej fotografii.

Źródło: http://dziecisawazne.pl/wp-content/uploads/2014/07/nosidlo-wisiadlo.jpg

Źródło: http://dziecisawazne.pl/wp-content/uploads/2014/07/nosidlo-wisiadlo.jpg

Pomyślcie czy sami wytrzymalibyście długo w pozycji przedstawionej po lewej stronie.

Pomimo tego, że producenci niektórych nosideł i wisiadeł pozwalają ich używać już bardzo wcześnie nie można im wierzyć, tylko trzeba się zdać na własny rozsądek. Poszukać, poczytać i popytać czy nosidło przez nas wybrane na pewno jest odpowiednie dla naszego dziecka. Pamiętajmy również, że nie każde nosidło mające w nazwie ergonomiczne należy do tych dobrych, ponieważ ergonomiczne oznacza, że w nosidłach te wszystkie paski, sprzączki czy klamry. Nie ma co się sugerować też ceną, ponieważ przedział cenowy jest olbrzymi. I tak samo jak dobre nosidło może kosztować niewiele, to badziewne wisiadło może dobrze uszczuplić nasz portfel. I na odwrót 😉

Odpowiednio dobrane nosidło daje podparcie kręgosłupowi, a jednocześnie dopasowuje się do kształtu pleców dziecka. Dla maluszków jednym z lepszych rozwiązań jest w prawidłowy sposób zamotana chusta, bo tylko ona daje możliwość najlepszego dopasowania i dzięki temu możemy ją używać już od pierwszych dni po porodzie. Na rynku dostępne są już też nosidła, które mają m.in. regulowany panel i takie nosidła pasują na mniejsze dzieci niż wspomniana tu Tula Standard

Nosidło ergonomiczne Tula Love Athena

Mam nadzieję, że tym, którzy są na etapie wyboru rozjaśniłam choć troszkę o co w tym wszystkim chodzi. Udostępniajcie ten post jeśli w waszym otoczeniu są rodzice planujący zakup nosidła.

Na koniec życzę Wam miłego noszenia i zapraszam na naszego Instagrama, gdzie od czasu do czasu wrzucam jakieś przytulaśne zdjęcie.

4,371 total views, 1 views today

  • Ile TY masz tych Tuli!!! Zazdro 😀

    A tak serio to dzięki za ten wpis! Im więcej głosów nt dobrego noszenia, tym większy zasięg akcji – dotrzemy w końcu w każdy zakamarek internetu!

    • admin

      Tęczowa i sercowa na stanie. Jeszcze wiosenka kisi się w pudełku, bo jednak nie nasza bajka. Prepster już znalazł nowego właściciela, ale wygrzebałam jeszcze gdzieś fotkę.

  • Jakoś do nosidła się przekonać nie mogę, ale chustowanie będę chwalić, choć nie praktykowałam tego na swoim dziecku :-)

  • Świetny post

  • Strasznie chciałam nosić tak dziecko, ale problemy z kręgosłupem nie pozwoliły. W ogóle to do jakiego wieku można to robić?

    • admin

      Ten rozmiar Tuli, który my używamy jest 7 – 20kg. To jest Standard. Jest też wersja większa 11 – 22kg. Różnią się wielkością panelu. Więc można nosić do kiedy jest Wam to potrzebne, mama ma ochotę i dziecko ma ochotę się Tulić. Ja używam głównie w szybkich wypadach po bułki lub jak Zuza mi nawiewa z wózka.
      Przez zimę raczej już będziemy nosić mniej, ale myślę, że na wakacjach będziemy używać większego rozmiaru jak Zuza odmówi wędrowania, ale to juz bardziej tak okazjonalnie. Póki co choć waży ponad 11kg to topi się w większym rozmiarze.

  • O jej ale cudne te nosidło :) Słodkie zdjęcia też mam Zuzę :) My nosimy się w chuście, ale zaczynam myśleć o Tuli, choć cena troszkę mnie odstrasza…

    • admin

      Ja kupiłam Tulę jak Zuza miała niecałe 8 miesięcy i nosimy już prawie rok. Wróciło mi się 100 razy. I potem nie jest ciążko ją odsprzedać. Swoją pierwszą wysłużoną Tulę po 8 miesiącach noszenia sprzedałam bez żadnej straty, więc polecam.

  • Nie mam dziecka, ale zapamiętam na przyszłość! :) To na prawdę interesujące.

    • Miło mi to słyszeć ; )

  • Świetny wpis! My chwilowo zakończyliśmy noszenie (starszy synek ma 3,5 roku), ale Tula cierpliwie czeka na młodszego brata :)

  • Noszenie jest super :) My nosiłyśmy się w meitai, ale mała już z niego wyrosła. Bardzo fajnie, że nie dałaś się modzie na wisiadła, bo „Bijąs” w takim nosi i to jest takie modne 😉

    • Mój mąż jest fanem Barcelony i raz jak oglądał mecz to zawołał: Shakira ma Tule w kolorach Barcy!
      No to ja od razu na internety i zaczęłam szukać czy miał racje. Niestety znalazłam zdjęcie z tym co obok Tuli nawet nie leżało – wisiadło z dzidkiem przodem do świata, no, ale rzeczywiście w kolorach Barcy.

  • Pingback: Ach te "dobre rady" - Co robi mama()

  • Ja również noszę swojego maluszka na brzuszku, ale w chuście. Chusty nie zamienię nawet na najbardziej wypasiony wózek. W nosidle nie próbowałam, ale pewnie doznania są bardzo podobne.

    • Ja jakoś wcześniej nie myślałam o chuście i nawet za bardzo nie miałam potrzeby noszenia, do czasu aż mi Zuzia z wózka chciała wychodzić i najprościej było dla mnie kupić jednak nosidło, szczególnie, że to była już jesień i nie wyobrażałam sobie „zabawy” z chustą z kurtkami itd.
      Pewnie teraz jakbym miała drugie dziecko to w chustę się zaopatrze również, bo choć nie jestem chustomamą to mam w głowie swoje wymarzone na przyszłość 😉

  • Pingback: Mamo czas na relaks! (KSB2) - Co robi mama()

  • weddingerka

    Mój synek ma 7 miesięcy i 10 kg. 😉 I bardzo chciałam go nosić, ale niestety po 5 minutach zaczynałam sapać. 😉 A ile waży Twoja maleńka?

    • A jakie masz nosidło? Może to kwestia wyregulowania? Moja córa to już prawie 12kg ma i ciągle noszę ją z przodu i chodzę czasami tak, że nic nie czuję, chyba, że za ciepło się ubiorę. Sąsiadki nie mogą mi uwierzyć, że np. do sklepu wolę tak niż z wózkiem.