Mamy bądźcie sobą!


03wzd

Dzisiaj gdzieś na fejsie mignął mi tytuł i kawałek jednego postu jednej z blogerek parentingowych, które obserwuje. Zarejestrowałam tyle, że chciałaby czasem zamknąć się gdzieś gdzie jej nikt nie znajdzie, żeby trochę odpocząć… Z kontekstu tych kilku zdań wywnioskowałam, że nie jest z siebie dumna, a wręcz napisała coś w stylu, że przez to jest złą matką. Nie wiem jakie było rozwinięcie dalej w poście, bo niestety coś gdzieś mi się kliknęło i popłynęło dalej i do teraz znaleźć nie mogę. Niemniej jednak kolejny raz utwierdziło mnie to, że my, mamy powinnyśmy żyć w przekonaniu, że nie wypada użalać się nad sobą i narzekać. No, ale jak już napisałam w swoim pierwszym poście >klik<, zostanie rodzicem to czas, kiedy większość z nas, mam, na prawdę dostaje od życia porządnego kopniaka. Więc, czy na prawdę powinnyśmy się wstydzić tego, że nam czasem źle?

Tak jakoś teraz rozsiało się przekonanie, że z dzieckiem to ma być tylko fajnie. Można powiedzieć, że to dodatkowy super gadżet, który oczywiście ma same plusy. Jakaś taka ogólna presja społeczna. Coś w stylu jak sobie taką drogę wybrałaś, to teraz nie narzekaj. Choć w ogóle na co tu narzekać, bo przecież jakby przejrzeć internety to nic tylko mieć dzieci.

Szczerze… Rozwalają mnie artykuły o cukierkowym parentingu, lub o takim, gdzie świeżo upieczona mama wytyka innym, że narzekają, że nie mają życia, potem pracy lub czasu na działalność odkąd u nich maluchy pojawiły się na świecie i mają one wiele wspólnego jeszcze z tymi, którzy uważają, że są pewnie nawet w stanie zdobyć Czomulungmę z dzieckiem w plecaku.

blog

Świeżo upieczona mama swojego perfekcyjnego maleństwa, które od życia poza mlekiem i miłością nie potrzebuje niewiele więcej… na prawdę…

Żyje w przekonaniu i uświadamia wszystkich w około, że pojawienie się malucha nie zmieniło w jej życiu niczego. Karaiby czy Kanary nie stanowią dla niej problemu, więc tym bardziej codzienne wypady na miasto to przecież pryszcz.

Dlatego super mamo….

  • Brawo Ty… że maluch podczas spotkań z koleżankami nie ucieka Ci z wózka
  • Brawo Ty… że nie robi Ci awantur na pół sklepu, bo on chce lalke X, albo chrupki Y
  • Brawo Ty… że nie masz bliźniąt czy trojaczek
  • Brawo Ty… że nie miałaś cesarki (tak, mamy po cc to przecież gorszy gatunek)
  • Brawo Ty… że masz wyrozumiałego męża, który puszcza cie na całonocne imprezy i zostaje z dzieckiem
  • Brawo Ty, że zaraz po porodzie z pomocą przyszła mamusia, a nawet i dwie

Mam nadzieję, że rozumiecie mój sarkazm…

Mamusia z pastelowej bajki. 

Jaka jest zawsze piękna, odpicowana i super ubrana. Podobnie jak jej mała kopia obok. Jej piękny dziecięcy pokoik niczym z żurnala pełny drogich dziecięcych gadżetów, które wszystkie mamy i dzieci „must have”. Jak tam u nich porządnie i sterylnie. Wszyscy grzeczni i perfekcyjni. Och… Ach… Marzenie…

Na prawdę chciałabym przeczytać za rok, półtora, kiedy już słodki brzdąc będzie popierdzielał między gablotami sklepu, będzie wyładowywał się artystycznie na waszych pastelowych ścianach, kiedy zacznie wyrażać swoje racje i okazywać bunty, że wciąż możecie z nim iść wszędzie, że grzecznie siedzi w każdej restauracji niesamowicie posługując się pałeczkamii dodatkowo językiem chińskim czy japońskim.

parenting-580x432

 

Więc, dlaczego Ty chcesz zwinąć się na jakiś czas w kłębek i zasnąć chociażby w szafie, byle w spokoju

Ty! Tak Ty! Tak na prawdę to do Ciebie jest ten post. Można Cię porównać do normalnej nastolatki pragnącej wyglądać jak jakaś Top Model, która codziennie marzy o figurze gwiazdy z okładki popularnego czasopisma. Niestety nie wie ona, że jej idolka zanim znalazła się na tej okładce zaliczyła mnóstwo fotoszopowych poprawek i niestety osiągnięcie takiego wyglądu jest fizycznie niemożliwe.

Tak jak nie możliwe jest ciągle żyć pastelowym życiem i bujać w obłokach przy okazji rozpisując się o tym jakie to nasze życie jest piękne, jak to sobie świetnie radzimy, jak nasze dzieci robią pastelowe, pachnące truskawkami kupki, uwielbiają frutti di maare i nic tylko dzieci rodzić, bo to sam cud miód…

Nie wstydźmy się słabości

Macierzyństwo nie jest łatwe, dlatego mamy prawo mówić o tym co nas boli. Mamy prawo mówić o tym, że nam źle. Mamy prawo czasem zwąpić, zwinąć się w kulkę i popłakać. Czasem chcemy uciec, czasem krzykniemy z bezsilności, skopiemy miśka albo zwiniemy się na cały dzień same ze sobą i pójdziemy przed siebie, o ile będzie taka możliwość.

Ale nie możemy i nie musimy się tego wstydzić.

Pastelowe supermamy pewnie są podobne do nas i może też mają czasem ochotę się pożalić, ale tego nie zrobią, bo to pokazałoby ich słabość, ale czy takie duszenie w sobie jest dobre?

Ja po prostu zauważyłam, że już się przyjęło tak wyfiołkowanie mówić o macierzyństwie, a ci, którzy się wyłamią od razu zalewani są falą hejtu. Bo przecież „masz co chciałaś”. Ale halo halo. Jak kupie drogi telefon to już nie mogę go skrytykować? Czy raczej już nie wypada mi, żeby ktoś mnie nie wyśmiał, że wpakowałam tyle kasy, a tu taki złom.

A co do przenoszenia gór z maluchem u boku…

Na prawdę nie musimy robić wszystkiego co modne. Nie musimy zapisywać się do klubików, jeździć na drogie wakacje, kupować ubranek w modnych sklepach i całych dni spędzać na zewnątrz nawet gdy jest minus 10! Nawiasem mówiąc mnie to całe hartowanie nie jara, bo jak mnie jest zimno i źle, to co za przyjemność z takiego spaceru jeszcze u dziecka.

No i wcale nie zdziwiłabym się jakby te mamy, które pierwsze krzyczą, co najlepsze dla dziecka, że z nim można zdobywać świat, że zaczęły prowadzić trzy firmy, a odkąd urodził się maluch to nie opuściły ani jednego dnia na zewnątrz… po prostu ściemniały 😉 Napisze ci taka:”Ja dziś pół dnia lepiłam bałwana, a potem pracowałam do północy”, a tak na prawdę siedziała pod ciepłym kocykiem, a jak dzieć poszedł spać oglądała maraton ze swoim ulubionym serialem. Choć są rzeczywiście sztuki, które nagle na siłę się mega aktywizują i odwiedzają miejsca, o których by nawet wcześniej nie pomyślały, systematycznie wrzucając fotki z Kuala Lumpur czy spod Maczupikczu 😉 A potem jeszcze mi powie… „Jak to nie chcecie jechać za granicę?” A no nie chcemy. Jakoś w zeszłym roku na prawdę nie wyobrażałam sobie płacić kilka tysi za wycieczkę na której bym się tylko olatała za Zu. Byliśmy w Ustroniu i też było ciekawie a może nawet lepiej, bo zawsze to można było się wcześniej ewakuować lub przedłużyć wyjazd.

 

cycaty, macierzyństwo cytat, parentig cytaty

 

Każda z nas ma swój rozum. Każda z nas wie co robić najlepiej, żebyśmy my i nasze dzieci były zadowolone. Dlatego nie uszczęśliwiajmy na siłę innych, tylko róbmy co nam serce podpowiada. Chcesz płakać to płacz, chcesz się śmiać to się śmiej. Nie chcesz tipsów i szpilek, ale wytarte jeansy i wygodne trampki. Chcesz na chwilę zniknąć. Chcesz pobyć sama. Nie osądzaj sie z tego powodu i pamiętaj, że nie jesteś złą mamą, a Twoje dziecko kocha Cię i będzie kochać taką jaka jesteś.

 

Jeśli spodobał Ci się tekst i uważasz, że warto, aby poznały go inne mamy, udostępnij – nie krępuj się 😉

Pozdrawiam

co robi mama

2,155 total views, 5 views today

  • Ogólnie zauważyłam, że jest trend pokazywania w internecie jacy to nie jesteśmy idealni. Zadbani. Jakich to nie mamy mieszkań. Takie życie na pokaz. Tylko po co?