Jeździmy bezpiecznie – # kochamzapinam, a Ty?

donald-duck-663486_1920

fot. www.pixabay.com

Nie od dzisiaj wiadomo, że, kiedy jeździmy z dziećmi samochodem, to powinniśmy przewozić je w specjalnie dedykowanym do tego celu foteliku samochodowym. Ustawa ta została oczywiście podyktowana nie chęcią wlepiania kolejnych mandatów za ich brak, ale tylko i wyłącznie względami bezpieczeństwa małych pasażerów. Niemniej jednak zauważam, że wielu rodziców zaopatruje się w foteliki potocznie zwane między mamami „antymandatami”. Może jest to wina za małej świadomości rodziców w tych kwestiach. Wśród blogerów powstała inicjatywa akcji # kochamzapinam, która ma zwrócić uwagę na prawidłowe przewożenie dzieci w fotelikach i uświadomienie jak największej ilości osób. Również  ja postanowiłam do niej dołączyć, bo widzę że kilku rodziców z mojego otoczenia nie zdaje sobie sprawy jak bagatelizowanie kwestii odpowiedniego fotelika i prawidłowego zapinania pasów może nieść za sobą konsekwencje.


Czym wg mnie są wspomniane „antymandaty” – są to (jak sama nazwa wskazuje) foteliki kupione głównie po to, aby uniknąć ewentualnego mandatu w razie zatrzymania. Są kupowane najczęściej bezmyślnie, bez wcześniejszych orientacji rodziców sugerujących się głównie ceną i ewentualnie wygodą dziecka, a wzgędy bezpieczeństwa są odsuwane na dalszy plan, a nawet czasem w ogóle nie są brane pod uwagę.

No sorry…, nie chce zabrzmieć jakoś snobistycznie, ale ciężko mi uwierzyć, że fotelik za 200-300 zł może zagwarantować bezpieczeństwo dziecka na drodze. Jedyne co może zagwarantować, to bezpieczeństwo portfela rodziców, które jest chyba nic nie warte w porównaniu do bezpieczeństwa naszego malucha.

Z przykrością jednak stwierdzam, że nie zawsze rodzice mają dostęp do fachowej obsługi czy doradców w danym mieście. Na naszym lokalnym forum dla mam dowiedziałam się, że w jednym z popularnych u nas sklepów z fotelikami pan poleca mamom fotelik XYZ dlatego, że jest tani i ładnie wygląda. Sama zadzwoniłam do tego sklepu z zapytaniem czy mają jakiś fotelik z „mojej listy”, ale niestety się rozczarowałam, bo okazało się, że sklep jest pełen głównie antymandatów.

Jeśli mamy taką sytuacje, to skąd rodzice mają się dowiedzieć o dobrych fotelikach.

No, ja się akurat z choinki nie urwałam i mam w domu internet. Wystarczy troszkę czasu i chęci. Nie jest trudno znaleźć artykuł na temat bezpiecznych fotelików, a youtube jest pełen testów zderzeniowych. Sama kilka tygodni interesowałam się tematem. Już kupując pierwszy fotelik zwracałam uwagę na crash testy i ilość punktów ADAC dot. bezpieczeństwa. Kupując następny fotelik tygodniami wertowałam strony, ponieważ chciałam kupić jak najbezpieczniejszy fotelik, możliwy do kupienia lokalnie i aby ten wydatek mógł udźwignąć nasz portfel i choć ciężko było zawrzeć naraz te wszystkie kwestie, to się jakoś udało.

#kochamzapinam fotelik samochodowy

Prawa autorskie zdjęcia należą do corobimama.pl

Nie jestem wykwalifikowanym specem od fotelików, ale mogę zasugerować na co zwracać uwagę, abyśmy czuli, że nasze dziecko jeżdżąc z nami jest bezpieczne:

  1. Ilość gwiazdek w testach ADAC. Oczywiście w kategorii dotyczącej kwestii bezpieczeństwa i chyba jest jasne, że im więcej tym lepiej. Testy wykonywane są osobno dla każdego modelu. Nie warto sugerować się tym, że jeśli jakiś model z danej firmy wypadł dobrze, to inny też taki będzie, ponieważ w nawet w popularnych firmach zdarzają się słabiej oceniane foteliki.
  2. Mocowanie. Jeśli w naszym samochodzie mamy tzw. isofixy, to lepiej zainwestować fotelik montowany właśnie w takim systemie. Pomaga to wyeliminować praktycznie do zera możliwość niewłaściwego montażu instalacji fotelika w samochodzie.
  3. Przed zakupem najlepiej przymierzyć fotelik do samochodu.
  4. Tyłem bezpieczniej, co widać na filmiku >tutaj<
    Pierwszy fotelik, czyli taki do przewożenia niemowlaka montowany jest tyłem do kierunku jazdy, ale jeśli nasze zasoby finansowe na to pozwalają, to kupując następny fotelik też warto zainwestować właśnie w taki tyłem do kierunku jazdy. Od razu nie zgodzę się tutaj z argumentami, że dziecko będzie płakać, bo woli przodem, bo więcej widzi itd., A ja się pytam: skąd dziecko może wiedzieć jak mu się jedzie przodem, skoro nigdy tak nie jechało, no i z moich obserwacji to właśnie jadąc tyłem dziecko widzi więcej, bo ma przed sobą gołą tylną szybę, a nie fotel z przodu. Jeśli natomiast rodzic chce mieć lepszy widok na malucha bez odwracania się w czasie jazdy, to wystarczy zainwestować w lusterko, które montujemy na zagłówku przed fotelikiem.
  5. Im mniejszy przedział wagowy tym lepiej.
  6. Odpowiednie napięcie pasów podczas zapinania naszego dziecka. O tym mówi wspomniana wyżej akcja # kochamzapinam, bo nawet jeśli mamy najdroższy i teoretycznie najbezpieczniejszy fotelik, a zapinamy w nim dziecko nieprawidłowo, to nie spełnia on swojej funkcji. W zimie oczywiście przed zapięciem dziecka należy zdjąć mu kurtkę. Również my rodzice nie powinniśmy zakładać pasów na wierzch kurtki, a więcej o tym możemy przeczytać tutaj i  tutaj

 

 

Komu w drogę temu #fotelik :) #kochamzapinam a Ty? #maxicosi #2waypearl #tylembezpieczniej #momlife

 

A co jeśli kierując się powyższymi punktami znajdziemy fotelik nie na naszą kieszeń? Antoonovka zasugerowała pewne rozwiązania czyt. tutaj . Ja jeszcze dopowiem, że na weekendzie widzę pełne galerie ludzi i wystarczy pomyśleć ile pieniędzy się nieraz przepuszcza na tzw.pierdoły, a mogłoby się odłożyć np. właśnie na dobry fotelik.

Ktoś powie: trzeba jeździć bezpiecznie. Ale przecież nie mamy wpływu na innych i co z tego, że my zawsze stosujemy się do kodeksu drogowego, skoro choć statystyki maleją, to i tak po ulicach jeździ jeszcze wielu piratów drogowych. (klik).

Zadbajmy o bezpieczeństwo naszych dzieci, a udostępniając ten post dajecie szansę Waszym znajomym zapoznania się z tematem bezpiecznego przewożenia dzieci.

Polecam również stronę akcji # kochamzapinam, gdzie możecie znaleźć wiele przydatnych linków do specjalistycznych stron na temat fotelików samochodowch:

kocham zapinam kochamzapinam

1,777 total views, 1 views today

  • Czasemtakjest Czasemtakjest

    Moje dzieci również zawsze są zapięte wpasy.Wiemjednak,że zdarzały się przyapdki,że podczas kolizji pasy uszkodziły dziecko bardziej niż gdyby jechało niezapięte. Tak czy tak umnie pasy(zapięte)muszą być :)

    • Wierzę, że pasy mogły zrobić dziecku krzywdę. Mogło to być spowodowane właśnie zbyt dużym luzem pomiędzy dzieckiem a pasami, lub tak jak napisałam ubraną kurtką. Podobnie może się stać kiedy my dorośli zapinamy pasy na kurtce.

  • My oczywiście zapinamy. Raz w roztrzepaniu wsadziłam juniora w fotelik i zapomniałam zapiąć pasów. Sam się jednak upomniał :)

    • Zuch z niego. No Zu jeszcze się nie jest za bardzo w stanie upomnieć. Zobaczymy jak będzie w przyszłości.