Coś się kończy, ale też coś się zaczyna

11947580_1202363819789799_4347497366865606855_nWrzesień się nam rozchulał już na dobre. Za oknem szaroburo, dlatego nie ma to jak z rana dobra Inka 😉 Albo inaczej. Dobra Inka nigdy nie jest zła i to jeszcze z mlekiem. Jakby mi ktoś kilka lat temu powiedział, że będę taką kawusie sobie może nie codziennie, ale jednak serwować to bym nie uwierzyła. Już ledwo co pamiętam zapach Latte z McDonalda, którą lubiałam popijać w czasach studenckich, nie mówiąc już o aromatycznej Irish Cream.

Początek roku szkolnego to dla mnie czas do refleksji, podsumowań i postanowień… (choć już sama od dawna do szkoły nie chodzę). „Będę się dobrze uczyć, będę łądnie prowadzić zeszyt, a na koniec roku będę mieć czerwony pasek”.
Na nowy rok kalendarzowy czy szkolny jakoś łatwiej się nam przygotować. Wakacje się kończą i idziemy do szkoły jak rok wcześniej (no chyba, że to pierwsza klasa). Za to nie wierzę, że można wystarczająco przygotować się na dziecko. Ktoś może powiedzieć, że mamy 9 miesięcy na oswojenie się z tą myśłą, ale nawet żeby nie wiadomo ile książek przeczytać i nakupować ubranek czy gadżetów, to każdy kto już tego doświadczył to wie, że dziecko to jak uderzenie pioruna. Tu to dopiero „kończą sie wakacje”. Mamy dziecko. Wszystko się zmieniło. Dawne życie skończone. Minęło. Nie wróci. Do późnej starości będziemy za kogoś odpowiedzialni.

Prawda jest też taka, że te 9 miesięcy,ten czas oczekiwania upływa często w euforii, bo my mamy jesteśmy otumanione hormonami i nie zdajemy sobie sprawy z tego jak to na prawdę będzie. Dopiero po porodzie pojawiają się babyboomy lub inne depresje czy kryzysy, kiedy hormony szczęścia już z nas opadną i przywrócą do szarej, ale „nieco” zmienionej w stosunku do tej sprzed ciąży rzeczywistości. Poznajemy co znaczy słodki dzidziuś od podszewki i dostajemy od życia porządnego kopniaka… ale…


Ale to też nie znaczy, że świat się zawalił. Coś się kończy, ale też coś się zaczyna. Na pewno niejeden ma kryzysy, chwile zwątpienia, bo i z rodzicielstwem to też trochę tak jak z prowadzeniem zeszytu, czasem chce się nam bardziej, a czasami mniej. Będziemy rodzicami i dobrymi i złymi. Takimi na ile nam starczy sił, ale najlepszymi dla naszego dziecka, które właśnie za to nas kocha.

2,411 total views, 1 views today

  • Fajnie i ciekawie piszesz. Powodzenia i wytrwałości w blogowaniu

    • admin

      Dziękuję Beatko. Mam nadzieję, że właśnie tej wytrwałości mi nie zabraknie :)

  • aga

    Inka dobra ale mała słabą kawę też można! ja piję :)

    • admin

      W takim razie zapraszam na pyszną kawę do mnie. Mam ich do wyboru do koloru i najczęściej goście korzystają.
      Wiem, że słabą kawę można, ale obawiam się jednak, że co nieco kofeinki zaabsorbuje Zuza i wtedy to już w ogóle nie będzie chciała w nocy spać.

  • Dobrze, że mi przypomniałaś o kawie zbożowej :-) Dawno nie piłam :-) Tyle tylko, że tu w Niemczech Inki nie kupię raczej, ale widziałam jakies inne, to sobie spróbuję :-)