8 rzeczy, których nie powinieneś mówić kobiecie w ciąży

Będąc w ciąży usłyszałam niejedną mądrość na swój temat, która zastępowała mi poranną kawę. Myślę, że poniższe hasła wyprowadzają z równowagi niejedną kobietę w ciąży i na pewno nie mają na to wpływu hormony ciążowe szczególnie kiedy te rzeczy wypowiadane są przez kogoś, kto z ciążą nigdy nie miał nic wspólnego. Dlatego może czasem warto ugryźć się w język niż podnosić ciśnienie przyszłej mamie.

ciąża, czego nie mówić w ciąży

1. OMG! Ale ci współczuję… Kiedy ja rodziłam…

Hm… a nie uważasz, że może lepiej zostawić te mrożące krew w żyłach opowieści na wieczór horrorów lub coś podobnego. Z drugiej strony jeśli rozmawiasz z mamusią,  która ma już na koncie jednego bobasa, to może lepiej nie przywoływać u niej tego, co ponoć tak szybko się zapomina…

2. To będzie bolało. Boisz się…

…Hmm…. tak i dzięki za przypomnienie.

W sumie ja oddalałam od siebie myśl o porodzie prawie do samego końca. Potem przyjęłam strategię, że przecież nie może aż tak boleć i na pewno jest to do przeżycia, niemniej jednak, mam koleżanki, które już od połowy ciąży mówią, że się boją strasznie i śni im się to po nocach.

3. Będziesz mieć bliźniaki? Jesteś pewna, że nie?

Ciało w ciąży przyjmuje najróżniejsze kształty i rozmiary. Uważasz, że wypada zwracać uwagę kobiecie w ciąży, że może brzuszek jest ciut większy niż opinia publiczna by oczekiwała? Bardzo często przyszła mama nie ma na to wpływu, a nikomu nic do tego.

4. W ciąży? W ogóle nie widać, żebyś była w ciąży. Nie udawaj.

Serio cie dziwi, że takie stwierdzenie wkurza przyszłą mamę? To, że na pierwszy rzut oka nie widać porannych mdłości, nieprzespanych nocy czy skurczy łydek nie znaczy, że ich nie ma. Jeśli dochodzi do tego jeszcze niewielkich rozmiarów brzuszek to wcale nie jest powiedziane, że przyszła mama jest z tego powodu dumna, bo na prawdę ciężko wystać w kolejce w sklepie czy nawet przez chwilę w autobusie, a nie mając brzuszka trudno jest wyprosić dla siebie choć mały przywilej, bo przy rozmiarze XS większą szansę na miejsce w mpku mają zmęczone reklamówki.

5. No przydałoby się do pary…

Nie wiesz jakie oczekiwania przyszła mama ma wobec swojego brzuszka to nie komentuj. Na prawdę jedynymi zainteresowanymi w tej kwestii powinni być sami rodzice. Mnie osobiście hasło „do pary” wkurza najbardziej. Każdy woła „do pary”, ale na ubranka dla płci przeciwnej to pewnie nikt z nich nie da. Z resztą… Para bo co… mają brać ślub że sobą czy jak, bo ja nie rozumiem…

6. Masz zamiar to wszystko zjeść?

Ooooo tak! Po pierwszych tygodniach diety, którą serwują nam poranne mdłości w końcu włącza się wielki głód i nie pomoże tu danio. Ja moje ciążowe wycieczki do kuchni mogłam podsumować jako Never Ending Story. Może nie miksowałam ogórków kiszonych z dżemem, ale mój żołądek miewał przeróżne wymagania. Szczególnie w ostatnich tygodniach działałam w lodówce jak odkurzacz i to nie były jakieś tam dziwne zachcianki, ale ewidentna reakcja na potrzeby mojego organizmu zbierającego siły na czas porodu i macierzyństwa.

7. Rodzisz?

Rodzisz? Urodziłaś? Kiedy rodzisz? Na kiedy masz datę? Na kiedy miałaś termin? Już? Już po? Długo jeszcze itd….
nawet nie chce mi się tu tego już komentować, ale na prawdę jeśli dostaje się po kilka tego typu wiadomości codziennie, a samej czeka się ze zniecierpliwieniem na moment, kiedy bobo zechce pojawić się na świecie, to na prawdę nie wpływa pozytywnie na nastój przyszłej mamusi. Dobrze, że w mojej ciąży grono o niej poinformowanych było na prawdę wąskie, ale i tak już czasem miałam dość telefonów nawet od najbliższej rodziny.

8. Mam nadzieję, że to hormony są odpowiedzialne za twoje humorki..

…a może po prostu to TY mnie wkurzasz?!

1,709 total views, 2 views today